Otwórz schowek Brak ulubionych odcinków
Bartnictwo – dawna sztuka zdobywania miodu | prof. Aneta Pieniądz

Bartnictwo – dawna sztuka zdobywania miodu | prof. Aneta Pieniądz

Nr 320
Pobierz Dodaj do ulubionych

Udostępnij odcinek

Nr 320
Pobierz Dodaj do ulubionych

Udostępnij odcinek

Dodaj do ulubionych
Pobierz odcinek

Udostępnij odcinek

prof. Aneta Pieniądz

prof. Aneta Pieniądz

Pracuje w Zakładzie Historii Średniowiecznej na Wydziale Historii Uniwersytetu Warszawskiego, prodziekan ds. studenckich. Zainteresowania badawcze: historia społeczna wczesnego średniowiecza, historia rodziny, narzędzia cyfrowe w warsztacie mediewisty, problemy dydaktyki akademickiej.

Bartnik w dawnej Polsce pozornie nie miał trudnej pracy (choć bywała bolesna). Mógł dziać barcie, czyli wyrąbywać je w drzewach, ale niekoniecznie – korzystano też z naturalnych dziupli. Pszczoły same się w nich osiedlały. Nie dokarmiał pszczół, bo nie było czym. Doglądać na bieżąco też nie doglądał. – W zasadzie to bywał w niej dwa razy do roku: na wiosnę i gdzieś tam już w momencie, kiedy miód się podbiera – opowiada prof. Aneta Pieniądz z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Ale sytuacja nie była taka prosta, jak się wydaje. W odcinku rozmawiamy o miodzie i historii bartnictwa.

Najstarsze ślady bartnictwa na terenie współczesnej Polski pochodzą z przełomu VII i VIII wieku. Od XV wieku funkcjonowały wspólnoty bartne, które regulowały, kto mógł pozyskiwać miód, gdzie i w jaki sposób. Wspólnoty miały swoje sądy bartne do rozstrzygania sporów oraz wójtów lub sędziów bartnych. Prof. Pieniądz bada właśnie obszerną „Księgę sądów bartniczych starostwa leżajskiego”, z której wyłania się ciekawy status społeczności bartniczej. – To jest specyfika tej grupy zawodowej, że ona przekracza granice stanowe – opowiada. Bartnictwem zajmowali się i chłopi, i mieszczanie, i nawet drobna szlachta. Prawo do użytkowania barci było dziedziczne, a bartnicy mieli prawo zakładać barcie również na terenie dóbr szlacheckich. W księgach bartniczych zachowały się liczne spory o egzekwowanie praw. Nie ma w nich jednak samych owadów. – Ja pszczół prawie nie mam w swoich źródłach – podkreśla prof. Pieniądz. Trudno powiedzieć, co o pszczołach myśleli sami bartnicy, bo nie zachowały się źródła pisane przez nich. Wiemy jednak, że ogólne podejście do pszczół było pozytywne. Wierzono na przykład, że rozmnażają się przez dzieworództwo i upatrywano w tym podobieństwa do Maryi Dziewicy.

Bartnik musiał więc przemieszczać się po dużym terenie. Żeby wyciąć z barci plaster miodu, musiał się wspiąć na drzewo i uchronić przed użądleniami. A pszczoły były prawdopodobnie bardziej agresywne niż dziś. Najbardziej ceniony był miód najczystszy, który sam wyciekał z plastra. Nie gardzono też miodem z wyciśniętych plastrów, gdzie jednak sporo było już zanieczyszczeń i resztek wosku.

Z odcinka dowiecie się też, dlaczego dzisiejsi pszczelarze nie dorobią się miodu takiego jak średniowieczny, nawet jeśli wyniosą pasiekę do lasu, i dlaczego kobiety miały ogromne znaczenie w bartnictwie, chociaż same nie mogły się nim zajmować.

Dodane:
prof. Aneta Pieniądz

prof. Aneta Pieniądz

Pracuje w Zakładzie Historii Średniowiecznej na Wydziale Historii Uniwersytetu Warszawskiego, prodziekan ds. studenckich. Zainteresowania badawcze: historia społeczna wczesnego średniowiecza, historia rodziny, narzędzia cyfrowe w warsztacie mediewisty, problemy dydaktyki akademickiej.

Obserwuj Radio Naukowe

Pszczoły – śmiertelne użądlenia i „słodkie pocałunki” | dr Michał Kolasa
Nr 264
1:20:38
1:20:38
Dodaj do ulubionych
Pobierz odcinek

Udostępnij odcinek

Mrówki czy pszczoły? DEBATA Radia Naukowego | dr Michał Kolasa, dr Igor Siedlecki
Nr 314
1:23:04
1:23:04
Dodaj do ulubionych
Pobierz odcinek

Udostępnij odcinek

Dawne leki - czy kuracja rtęcią, upuszczanie krwi i teriak pomagały? | dr Danuta Raj, dr Jakub Węglorz
Nr 209
1:08:13
1:08:13
Dodaj do ulubionych
Pobierz odcinek

Udostępnij odcinek

Ulubione

Przejdź do treści