Morowe powietrze, szarlatani i tłumne msze przebłagalne. O dawnych epidemiach [E33]

Morowe powietrze, szarlatani i tłumne msze przebłagalne. O dawnych epidemiach [E33]

Skąd było wiadomo, że zbliża się zaraza? – Jeden z polskich lekarzy w końcu XVI wieku powtarza taką opinię, że jeśli chcesz sprawdzić czy zbliża się morowe powietrze… bo już był wylęg żab, już były chmury ułożone w groźne kształty nad miastem… pierwsze co się robi to wystawia się mięso na wiatr. Jak gnije, to znaczy, że już jest niedobrze – opowiada w Radiu Naukowym historyk prof. Michał Kopczyński z Uniwersytetu Warszawskiego. Właśnie morowym, zepsutym powietrzem próbowano (względnie) medycznie wytłumaczyć pochodzenie epidemii dziesiątkujących miasta i wsie. To przekonanie doprowadziło do zmian społecznych. Wbrew powszechnej opinii, w średniowieczu dbano o higienę, ale w końcu myć się przestano. Ze względów profilaktycznych. – Gdzieś w końcu średniowiecza, jak już była ta nawracająca dżuma, jak lekarze „pojęli”, że zakażenie bierze się ze złego powietrza, że jak się człowiek umyje i zaczyna oddychać też przez skórę, to jest bardziej narażony, to wtedy pojawiło się zalecenie: nie kąpcie się – dodaje prof. Kopczyński. I stąd wzięło się nowożytne podchodzenie do higieny z daleko idącą rezerwą. Ale czystym chciano być dalej – stąd białe mankiety koszul.

Prof. Kopczyński jest jednym z najlepszych historycznych gawędziarzy, jakich znam. Rozmawiamy o pierwszych znanych nam epidemiach, jak doszło do tego, że choroby zaczęły rozchodzić się na cały świat, o probach zrozumienia, skąd się brały – od religijnych, przez pramedyczne, po odkrycie istnienia patogenów. Jest o okrutnych decyzjach politycznych, o uciekających z miasta elitach. Za bogatymi jechali często lekarze. Zostawali doktorzy morowi, w słynnych ptasich maskach. W środku były np. szmaty z octem. Nic przyjemnego.

Miastami rządzili zaś burmistrzowie morowi, inaczej nazywani powietrznymi. Jeden z nich, Łukasz Drewno, aptekarz i burmistrz w Warszawie w czasach epidemii w latach 1624–1626 ma w stolicy swoją ulicę.

Z prof. Kopczyńskim rozmawiamy również o tym, że mimo wszystko, jakoś się z tych trudnych momentów podnosiliśmy. Choć było to okupione mnóstwem ofiar.

Odcinek publikuję w samym środku III fali w Polsce. To dotychczasowy najgroźniejszy czas tej pandemii w naszym kraju. Może jesteśmy tym zmęczeni, może to brzmi banalnie – ale od każdej naszej decyzji może zależeć to, ile będzie ofiar tej wielkiej XXI-wiecznej pandemii. Dbajcie o siebie i innych, maseczki na nos i usta. Damy radę, jeszcze trochę. Dzięki nauce – są szczepionki.

Tymczasem w Radiu Naukowym przerwa świąteczna – w poniedziałek wyjątkowo bez premiery. Kolejny – już w czwartek 8.04!

Trzymajcie się

Ilustracja: „Triumf śmierci” (1562) Pietera Bruegla

Przygotowanie każdego odcinka to wiele godzin pracy. Jeśli podobał Wam się ten podcast – możecie go wesprzeć w serwisie Patronite. Dzięki!